28.02.2014 r. Ratunku! Jestem królem Internetu!

 Internet – kopalnia darmowych informacji

 

Od ponad 10 lat Internet pozostaje głównym narzędziem wymiany informacji. Większość nas, w obliczu konieczności pozyskania wiedzy – nawet w specjalistycznych dziedzinach – w pierwszym odruchu szuka jej u „profesora Google”. Jest to rozwiązanie, szybkie, wygodne, darmowe i –  zwykle skuteczne. Poza informacjami naukowymi, w Internecie można znaleźć całe mnóstwo innych – filmików, zdjęć, gier. Przyzwyczajeni do bezrefleksyjnego „brania sobie” informacji z Internetu, tak samo traktujemy inne treści tam dostępne. Co więcej, często wykorzystujemy takie „pobrane” materiały w naszych własnych dziełach, publikowanych w sieci. O ile kopiując czyjś artykuł i oznaczając jako własny, czyniący to zwykle ma wyrzuty sumienia, o tyle kopiując czyjeś zdjęcie, w celu późniejszego umieszczenia go na przykładowym Kwejku, przeciętny Internauta nie czuje, że robi źle.

 

Niewielu z nich zdaje sobie sprawę z tego, że łatwa dostępność wszelkiego typu danych ma swoją ciemną stronę. Otóż treści ich dotyczące, które sami umieścili na swoich profilach w serwisach społecznościowych, bądź, które zostały wrzucone do Internetu bez ich wiedzy i zgody mogą rozpocząć tam własne życie. Dobitnym przykładem tej niszczycielskiej siły jest historia Opolanek. Młode dziewczyny zrobiły sobie zdjęcie w śmiesznych pozach przed dyskoteką. Zdjęcie z Facebookowego profilu jednej z nich szybko trafiło na portal, który umożliwia publikację i komentowanie zdjęć postrzeganych przez jego użytkowników, jako żenujące – przestrzeni, w której internetowi hejterzy mogą dać ujście swoim emocjom. Przerażone zaskakująco wielką „popularnością” własnych podobizn, dziewczyny zgłosiły sprawę w/w portalowi, w celu jak najszybszego usunięcia zdjęcia. W odpowiedzi dostały informację o tym, że na rozpatrzenia zgłoszenia portal ma 24 godziny od momentu uzyskania wiarygodnej informacji od zgłaszającego. Poprzez wiarygodną informacje rozumiano list polecony wraz z oryginalnym zdjęciem. Ostatecznie, Opolanki miały dużo szczęścia, gdyż pechowe zdjęcie – po licznych interwencjach – zniknęło z Internetu i dziś mało kto pamięta o co w nim chodziło. W odmiennej sytuacji pozostaje Janusz Ł. – Policjant z Pasłęka, którego wizerunek dał życie MEMom z „Panem Andrzejem”. Zdjęcie, od którego wszystko się zaczęło umieszczone było pierwotnie na stronie Komendy Policji, w której pracował Janusz Ł. Po małej obróbce i umieszczeniu twarzy na tle biało-czerwonej flagi, powstał MEM ilustrujący negatywny wizerunek Polaka, nieokrzesanego gbura, który niczym z filmu „Dzień Świra” Marka Koterskiego, jest ksenofobem, zazdroszczącym sąsiadowi nowego samochodu. Pomimo licznych interwencji, MEMy z Panem Andrzejem stały sie tak popularne, że próbę oczyszczenia z nich Internetu (podobnie, jak z „chytrej baby z Radomia”, czy „Technowikinga”)  można porównać do walki z wiatrakami.

Obydwie historie mają wiele cech wspólnych. Zdjęcia zostały pierwotnie umieszczone w sieci przez osoby na nich uwiecznione. Dopiero później ktoś je skopiował i wykorzystał bez ich wiedzy i zgody.

O ile mamy wpływ jakie treści nas dotyczące umieszczamy w Internecie, o tyle tracimy go względem treści wrzucanych tam przez osoby trzecie. Za przykład niech posłuży historia Pana X. Różni się ona od pozostałych tym, że Pan X rozpoznał się na stronie internetowej Klubu Nocnego, gdzie udał się kiedyś za namową kolegi. Nie wiedział, że jest fotografowany, nie wyraził zgody na publikację swojego wizerunku, nie chciał, by jego twarz reklamowała tego typu lokal. Kariera zawodowa Pana X była ściśle związana z reputacją, a zdjęcie zrobione w czasie, gdy pląsał popijając drinka z palemką kłóciły się z zawodowym imagem, który latami mozolnie tworzył. Pójdźmy o krok dalej. To samo zdjęcie mogłoby potem zilustrować artykuł, którego treść opisywałaby np. problem alkoholowy wśród danej grupy społecznej. Automatycznie – tak jak w przypadku MEMów, wizerunek Pana X zostałby skojarzony z konkretnymi, negatywnymi cechami. Co więcej, jeżeli tekst, zilustrowany podobizną Pana X opisywałby konkretne zdarzenie (np. pijacką bójkę w Klubie Nocnym), oznaczałoby to, że jego autor twierdzi, jakoby Pan X w nim uczestniczył. Konsekwencje umieszczenia wizerunku  Pana X na stronie Klubu Nocnego mogły być dla niego bardzo dotkliwe. Mógł on utracić reputacje, pracę, szacunek rodziny i kontrahentów.

W obliczu tak drastycznych skutków automatycznego wykorzystywania zdjęć pobranych z Internetu, czy też nierozważnego umieszczania a nim wizerunku innych bez ich zgody, należy się zastanowić nad skutkami prawnymi takich zachowań.

 

 

 

Jak to wygląda z prawnego punktu widzenia ?

 

  • Kopiowanie zdjęcia naszego autorstwa i umieszczanie go gdziekolwiek w Internecie bez naszej wiedzy i zgody stanowi naruszenie naszych praw autorskich.

 

Wyjątki:          – przedruk (rozpowszechnione sprawozdania, artykuły, wypowiedzi i fotografie aktualnych wydarzeń),

– cytat (cytat musi być rozpoznawalny, wyraźnie oznaczony, uzasadniony określonym celem, oraz musi pełnić funkcję pomocniczą względem utworu głównego)

 

  • Kopiowanie zdjęcia naszego autorstwa, na którym jesteśmy uwiecznieni i umieszczanie go gdziekolwiek w Internecie bez naszej wiedzy i zgody poza naruszeniem naszych praw autorskich do zdjęcia stanowi naruszenie naszego wizerunku.
  • Umieszczanie gdziekolwiek w Internecie zdjęcia nie naszego autorstwa na którym jesteśmy uwiecznieni stanowi naruszenie naszego wizerunku.

 

Wyjątki:          – upublicznienie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeśli zjecie wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych,

– upublicznienie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczne impreza

 

  • Kopiowanie zdjęcia naszego autorstwa, na którym jesteśmy uwiecznieni umieszczanie go gdziekolwiek w Internecie, lub umieszczenie tam zdjęcia nie naszego autorstwa na którym jesteśmy uwiecznieni, połączone z nieprawdziwą informacją wskazującą na to, że uczestniczyliśmy w określonym zdarzeniu, bądź posiadamy określone cechy/poglądy stanowi naruszenie naszej czci (godności i dobrego imienia).

 

Jak się bronić?

 

Pierwszym krokiem po tym, jak zobaczymy w Internecie to, czego widzieć tam nie chcieliśmy, powinno być zrobienie screenshot’a, na którym widoczny jest adres strony internetowej, zdjęcie, data i tekst. Dobrą praktyką w takich przypadkach jest odwiedzenie notariusza. Potwierdzi on autentyczność zrzutów z ekranu, co pozwoli zapobiec podważaniu ich autentyczności w razie postępowania przed sądem.

 

W przypadku naruszenia naszych praw autorskich, po zidentyfikowaniu podmiotu odpowiedzialnego za naruszenie, przysługują nam następujące roszczenia:

 

  • o zaniechanie naruszeń (usunięcie zdjęcia),
  • o naprawienie szkody,
  • poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które byłoby należne tytułem udzielenia zgody na korzystanie z utworu (nie musimy udowadniać poniesienia szkody, wystarczy sam fakt naruszenia prawa autorskiego), lub
  • na zasadach ogólnych (poprzez zapłatę odszkodowania, z tym, że tu musimy udowodnić fakt poniesienia szkody i jej wysokość).

 

Dodatkowo – w przypadku naruszenia naszych dóbr osobistych – wizerunku i czci, możemy żądać:

 

  • zaniechania dalszych naruszeń (usunięcie zdjęcia),
  • usunięcia skutków naruszenia (zwykle w postaci opublikowania stosownego oświadczenia),
  • wypłaty zadośćuczynienia, lub zapłaty określonej kwoty na wskazany cel społeczny (wysokość zadośćuczynienia zależy od wielkości krzywdy doznanej przez tego, którego dobra osobiste zostały naruszone),
  • wypłaty odszkodowania (musimy udowodnić fakt poniesienia szkody i jej wysokość).

 

Bezpieczne korzystanie z dobrodziejstw Internetu, który w sposób oczywisty ułatwia nam wszystkim życie, wymaga zachowania pewniej ostrożności. Zdecydowana reakcja w sytuacji, w której ktoś łamie wasze prawa nie tylko zaoszczędzi kłopotów wam samym, lecz również wpłynie świadomość tych Internautów, którzy tak niefrasobliwie obchodzą się z cudzą własnością i wizerunkiem.